Jechałyśmy nocą przez las razem z moją matką, starszą siostrą i młodszą siostrzyczką, kiedy nagle usłyszałyśmy głośny trzask, a powóz zachwiał się i zatrzymał. Bardzo się przestraszyłyśmy, zwłaszcza, że było już ciemno, a wyglądało na to, że będziemy musieli zostać tam do rana. Matka wysiadła z powozu, by wydać woźnicy jakieś polecenie i długo nie wracała. Starsza siostra wyjrzała przez okno i powiedziała, że obydwoje chcieli wyjechać z lasu i zniknęli gdzieś w gęstwinie, ale pewnie niedługo po nas wrócą. Czekałyśmy i czekałyśmy, ale nikt się nie zjawiał. W końcu najstarsza powiedziała, że sama pójdzie sprowadzić pomoc i kazała nam zostać na miejscu aż wróci.
Siedziałyśmy tak w powozie we dwie, czekając, aż ktoś po nas przyjdzie, ale przez całą noc nikt się nie zjawił - ani woźnica, ani matka, ani siostra. Było nam zimno i zgłodniałyśmy, więc kiedy zrobiło się już zupełnie jasno, wzięłyśmy się za ręce i zaczęłyśmy iść przed siebie. Szłyśmy i szłyśmy, ale nie spotkałyśmy nikogo, kto mógłby nam pomóc. W końcu moja siostrzyczka zaczęła narzekać, że jest zmęczona i nie chciała iść dalej. Wtedy zatrzymałyśmy się i usiadłyśmy pod drzewem, a mała od razu zasnęła. Mnie nie chciało się spać, a byłam bardzo głodna, więc odeszłam na chwilę, poszukać czegoś do jedzenia.
Nic nie znalazłam, ale zobaczyłam kępę ślicznych kwiatów i chciałam zerwać kilka. Dopiero gdy wyrwałam garść, zauważyłam, że nie wyrosły z ziemi, a z ciała martwej wiewiórki, a wtedy ze wstrętem odskoczyłam w tył. Chwilę później kwiaty, które trzymałam, rozpłynęły się, plamiąc mi ręce. Przestraszyło mnie to tak bardzo, że zakręciło mi się w głowie i trudno było mi sobie przypomnieć, z której strony przyszłam, a chciałam wracać jak najprędzej.
W końcu udało mi się znaleźć to drzewo, pod którym zostawiłam siostrzyczkę, jednak już jej tam nie było. Zaczęłam ją wołać, ale nikt mi nie odpowiedział, zaglądałam w krzaki i szukałam jej śladów na ziemi, ale nie znalazłam nic. Długo błąkałam się po lesie płacząc i krzycząc, ale nic to nie dało. Moja siostrzyczka zniknęła bez śladu, tak jak wcześniej matka i starsza siostra, a ja zupełnie nie wiedziałam już, gdzie iść i co robić.
Była już późna noc, kiedy trafiłam do tej wioski. Stukałam do drzwi wszystkich domów, ale nikt nie chciał pomóc mi szukać siostrzyczki, ani nawet wpuścić mnie do środka. W końcu jeden gospodarz wskazał mi tę stodołę i powiedział, że mogę przespać się na słomie. Było mi niewygodnie, ale i tak szybko zasnęłam. Śniło mi się, że wszędzie wokół mnie wyrastają kwiaty, które oplatały mnie swoimi łodyżkami, a ich zapach mnie dusił.
Aż w końcu się obudziłam i zobaczyłam, że ty siedzisz obok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz