Wciąż błyszczą kamienie i pachną wciąż zioła
Co miały mnie bronić przed duchem złym
Lecz nic mnie od lęku uchronić nie zdoła
Przed ludzką niedolą gdzie się skryć?
Gdzieś tam krew wciąż płynie, gdzieś toczą się głowy
Te wizje mnie dręczą każdego dnia
Czy zawsze, gdy trzeba, plan będzie gotowy?
Kto lud mój wspomoże jak nie ja?
Wciąż ku mnie ktoś wyciąga swe dłonie
Lecz sama ich przed złem nie obronię
Wiem
Głos cichy, złowieszczy tak szepce wśród nocy:
“Kolejny dzień próby nadchodzi już”
Mój brat z dnia na dzień coraz bardziej obcy
Ten chłód w jego oczach tnie jak nóż
I często się czuję bezradna, niczyja
Choć wiem, że za sobą mam cały dwór
Znienacka zaczyna mnie swędzieć szyja
Tak jakby już oplótł ją szorstki sznur
Wciąż ku mnie ktoś wyciąga swe dłonie
Lecz sama ich przed złem nie obronię
Wiem
Są dni, gdy nieczułość się zdaje ratunkiem
Gdy sama swe serce chcę złożyć w grób
Czy demon mnie zatruł ust pocałunkiem?
Czy własna ma dusza to też wróg?
W mych snach patrzą na mnie łakomie upiory
Na jawie - przodkowie z portretów ram
Tak smutne są dni me, tak zimne wieczory
Przeczucia złe mówią: “Śmierć u bram”
Wciąż ku mnie ktoś wyciąga swe dłonie
Lecz sama ich przed złem nie obronię
I wiem, że mrok nadciąga z oddali
Gdy przyjdzie czas, czy mnie ktoś ocali?
Kto?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz