środa, 6 sierpnia 2025

Śpiewak przy drodze

Był taki czas, kiedy ktoś, kto chciałby przekroczyć jakiś trakt, słyszał niekiedy dziwną piosenkę. Ludzie, którym się to zdarzyło, zatrzymywali się, by posłuchać, a wtedy przekonywali się, że to śpiewał młody mężczyzna o smutnych oczach. Jego głos był tak dźwięczny i czysty, że niemal każdy musiał się nim zachwycić. Niekiedy zdarzało się, że ktoś chciał wynagrodzić śpiewaka drobnym upominkiem lub pieniędzmi, ten jednak nigdy nie chciał niczego przyjąć. Prosił tylko każdego, by pozwolił mu przebiec na drugą stronę jako pierwszy. I przez długi czas nikt mu tej drobnej przysługi nie odmawiał. 

Któregoś dnia pięknie wystrojona młodziutka dziewczyna - już nie dziecko, ale jeszcze nie dama - jechała konno przez las. W pewnym momencie wynurzyła się z gęstwiny w miejscu, gdzie przebiegała szeroka droga i już miała ją przesadzić, gdy nagle usłyszała, jak ktoś śpiewa piosenkę:


- Wiatr hula gdzieś; w dal leci pieśń

Los przędzie złotą nić

Zatrzymaj się, wysłuchaj mnie

Tak bardzo pragnę żyć

Zatrzymaj się, wysłuchaj mnie

Tak bardzo pragnę żyć


Dziewczyna zatrzymała się, rozejrzała się wokół, szukając wzrokiem śpiewającego i w końcu dostrzegła młodzieńca czającego się przy stojącej obok kapliczce Igrae. Gdy ten zorientował się, że nieznajoma mu się przygląda, od razu do niej podbiegł i zaśpiewał drugą zwrotkę:


- Lecę jak ptak przez każdy trakt

Szybciej, niż biegnie myśl

Pospieszysz się, wyprzedzisz mnie

Ja umrę jeszcze dziś

Pospieszysz się, wyprzedzisz mnie

Ja umrę jeszcze dziś


- Podoba mi się ta piosenka - powiedziała - Śpiewaj dalej!

Więc śpiewak kontynuował:


- Dziś nadszedł dzień, gdy to twój cień

Ma przykryć żywot mój

Czy serce masz? I ludzką twarz?

Proszę, zaklinam, stój

Czy serce masz? I ludzką twarz?

Proszę, zaklinam, stój


Kiedy skończył, dziewczyna pochwaliła jego śpiew i podziękowała za to, że ją zabawił, po czym chciała jechać dalej. Mężczyzna jednak chwycił jej konia za uzdę i zawołał:

- Panienko, proszę, zaczekaj! Piosenka mówiła prawdę - jeśli ktoś przekroczy drogę przede mną, umrę. Pozwól, że przejdę pierwszy na drugą stronę!

Dziewczyna najpierw szeroko otworzyła oczy ze zdumienia, a potem złośliwie się  uśmiechnęła i powiedziała:

- Jak nie chcesz, żebym cię wyprzedziła, zaśpiewaj mi jeszcze jedną piosenkę!

A kiedy młodzieniec skończył drugą piosenkę, zażądała, by zaśpiewał jej trzecią. Potem domagała się czwartej, i piątej, i szóstej, i siódmej, i jeszcze jednej… Tak upłynęły długie godziny, aż w końcu śpiewak tak ochrypł, że mógł już wydobyć z siebie głosu. Kiedy panienka zażądała kolejnej piosenki, nie był w stanie nawet odmówić i rzucał tylko w jej stronę błagalne spojrzenia. Dziewczyna gniewnie zmarszczyła brwi i powiedziała:

- Teraz już wiem, że chciałeś mnie nabrać - jakby naprawdę ci zależało, postarałbyś się bardziej!

I zanim śpiewak zdążył ją powstrzymać, spięła konia ostrogą i jednym susem przesadziła drogę, a chwilę później młodzieniec padł martwy. 


 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz