Dalszy ciąg opowieści o błędnym rycerzu
Rycerza bardzo zdumiała opowieść Płomienia, a zwłaszcza to, jak jej początek podobny był do historii Słońca. Wyjął z kieszeni haftowaną chustkę i pokazał ją dziewczynce. Płomień od razu ją rozpoznała i zaczęła wypytywać rycerza o siostrę. Mężczyzna nie chciał już nawet żegnać się z nieuprzejmą gospodynią - od razu posadził dziecko na swojego konia i zawiózł do chaty, w której wcześniej zostawił Słońce. Siostry padły sobie w ramiona i długo nie chciały się puścić, jakby obawiały się, że za chwilę ktoś znowu spróbuje je rozdzielić.
- Zostańcie tu i czekajcie na mnie - powiedział rycerz - Wrócę po was, jak tylko uda mi się odnaleźć waszą matkę i siostrę.
Po czym dosiadł konia i ruszył w drogę.
Galopował tak przed siebie aż do zachodu słońca, a przez ten czas ani nie minął żadnej ludzkiej siedziby, ani nikogo nie spotkał. Kiedy zaczęło już robić się ciemno, znalazł się na rozdrożu i tam się zatrzymał. Długo stał tak w miejscu, bo nie mógł się zdecydować, w którą stronę jechać. W pewnym momencie spojrzał w tył i zobaczył, że drogą, którą właśnie przybył, idzie ku niemu jakaś kobieta w długim, czarnym płaszczu, z latarnią w ręku.
- Witaj, wędrowcze - powiedziała - Wyglądasz na kogoś, kto potrzebuje dobrej rady. Co zaprząta twoje myśli?
Rycerz wyjaśnił jej, kogo szuka i zapytał nieznajomą, czy nie nie słyszała może o matce Słońca i Płomienia, albo o jej najmłodszej córce. Ale zamiast odpowiedzieć, kobieta uśmiechnęła się tajemniczo i długo milczała.
- Długo tak błąkasz się po świecie? - spytała w końcu.
- Długo, pani. Już od wielu lat.
- Wiele dziwów widziałeś w trakcie swoich podróży?
- Bardzo wiele.
- A widziałeś, gdzie noc bawi się za dnia?
- Nie widziałem.
- Więc jedź cały czas na zachód i nie zatrzymuj się, dopóki nie zobaczysz światła pod stopami.
I zniknęła, zanim rycerz zdołał zapytać ją o coś jeszcze.
“Już trzeci raz mi się to przydarza” pomyślał. “Dwie poprzednie kobiety doprowadziły mnie do Słońca i Płomienia - może dzięki trzeciej odnajdę najmłodszą siostrę?”.
Skierował więc konia na zachód i jechał przez całą noc i ranek. Gdy minęło południe znalazł się na łące pokrytej piękną, wysoką trawą. Postanowił się tam zatrzymać, by jego zdrożony koń mógł się najeść i odpocząć. Sam zaczął przechadzać się po łące i dostrzegł na jej kilka sporych głazów. Przyszło mu do głowy, że może pomiędzy nimi znajdzie jakieś źródełko, a ponieważ dokuczało mu pragnienie, od razu pobiegł w tamtą stronę. Nie znalazł tam wody, ale kiedy pochylił się nad skałami dostrzegł coś jakby smugę światła wydobywającą się z głębi ziemi. Odgarnął więc kępkę trawy i zajrzał przez otwór, który znalazł pod nią.
Zobaczył podziemny pokój, a w nim małą dziewczynkę o kruczoczarnych lokach. Bawiła się strojąc lalkę niemal tak dużą jak ona sama, podczas gdy jakieś garbate, łyse stworzenie podawało jej kolorowe wstążki, a druga, podobna istota czyściła jej buciki. Rycerz przypomniał sobie opowieści o gnomach, które porywają małe, śliczne dzieci. Z początku je rozpieszczają, bawią się z nimi i obsypują prezentami, ale gdy takie dziecko urośnie na tyle, by podziemne korytarze, gdzie przebywało dotychczas, zrobiły się dla niego za ciasne, trują je, albo uśpione porzucają gdzieś w lesie.
Bez zastanowienia dobył miecza i zaczął uderzać nim w ziemię pod stopami, chcąc wyrąbać sobie wejście do środka. Gnomy szybko zorientowały się, dlaczego sufit sypie im się na głowy i wszystkie naraz wybiegły na powierzchnię chcąc przegonić intruza. Były to jednak tak tchórzliwe stworzenia, że wystarczyło tylko raz pogrozić im mieczem, by straciły chęć do walki.
Zamiast tego zaczęły usilnie prosić rycerza, by nie niszczył ich domu, oferując mu w zamian wszystkie swoje klejnoty i skarby.
- Możecie je sobie zatrzymać - odrzekł im na to - Przyprowadźcie mi tylko to dziecko, które tam ukrywacie.
- Tam nie ma żadnego dziecka - odpowiedziały gnomy.
Gdy rycerz usłyszał to kłamstwo, znów wbił miecz w dach ich pałacu, a wtedy gnomy natychmiast wyprowadziły czarnowłosą dziewczynkę na powierzchnię.
Rycerz wziął ją na ręce i posadził na swojego konia.
- Jak masz na imię? - zapytał.
- Noc.
I kiedy jechali tak razem przez las, dziewczynka opowiedziała swoją historię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz