Opowieść Słońca
Jakiś czas temu - sama już nie wiem, ile dni czy tygodni właściwie minęło - jechałam wraz z moją matką i dwiema młodszymi siostrami powozem przez las. Był już późny wieczór i jechaliśmy w zupełnej ciemności. Moja najmłodsza siostrzyczka dawno usnęła z głową na kolanach matki, ale moja druga siostra i ja wciąż czuwałyśmy.
Nagle jedno z kół powozu złamało się i stanęliśmy w środku lasu. Woźnica miał dosiąść jednego z koni, by pojechać sprowadzić pomoc, ale zanim zdołał się oddalić, nagle z gęstwiny wyłonił się jakiś wielki, włochaty potwór, ściągnął go z siodła i porwał ze sobą. Wtedy matka dosiadła drugiego konia, dobyła miecza i ruszyła za nimi w pogoń. Ja i moje siostry schowałyśmy się w powozie i długo czekałyśmy, aż ktoś po nas wróci. W końcu zaczęłyśmy się bać, że nikt nie przyjdzie, postanowiłam więc sama sprowadzić pomoc.
Szłam ścieżką przed siebie aż w końcu wyszłam z lasu. W oddali zobaczyłam światło i pobiegłam w tamtą stronę - byłam pewna, że znajdę tam jakichś ludzi, którzy będą mogli mi pomóc. Kiedy byłam już trochę bliżej, nagle drogę zastąpił mi dziwny mężczyzna, który pojawił się niewiadomo skąd.
- Witaj, moja droga - powiedział - Co robisz w tym odludnym miejscu sama o tak późnej porze?
Opowiedziałam mu, co mi się przydarzyło i poprosiłam, by poszedł ze mną tam, gdzie zostawiłam swoje siostry. Wtedy nieprzyjemnie się uśmiechnął i powiedział:
- Pewnie jesteś bardzo zmęczona - pozwól, że cię tam zaniosę.
Nie spodobał mi się ten pomysł, ale naprawdę ledwo trzymałam się na nogach, więc nie opierałam się, gdy wziął mnie na ręce. Wtedy przemienił się w obłok mgły i uniósł mnie ze sobą. Zanim zrozumiałam co się dzieje, byłam już uwięziona w tym ciemnym pokoju w domu wampira.
Przychodził tam do mnie co noc, całował mnie i gryzł. Próbowałam uciec, ale drzwi były dla mnie za ciężkie i, choć wytężałam wszystkie siły, nie udało mi się ich poruszyć.
Po jakimś czasie zrobiłam się tak słaba, że trudno było mi wstać z tej sofy, na której leżałam. I nie wiem, co by się ze mną stało, gdybyś mnie, panie, nie znalazł i nie uratował.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz